piątek, 22 czerwca 2012

                                  ROZDZIAŁ X


Kiedy wstałam nie miałam dobrego humoru. To może przez to że w ogóle nie spałam. Ale nie wnikałam w to. Z łóżka wyszłam dopiero wtedy jak zadzwonił dzwonek w drzwiach. Wiedziałam że to Lou. : ) Bardzo się ucieszyłam kiedy go zobaczyłam. Jednak nie był sam. Za Marchewą stał Zayn we własnej osobie. Nie wiedziałam co on tu robi ale stwierdziłam że przyjechał do Monici. I miałam racje. Kiedy chłopacy weszli do środka Zayn bez zastanowienia pobiegł do pokoju Monici. Ja wzięłam Lou za rękę i poszliśmy do pokoju, było po nim widać że też się nie wyspał. Kiedy weszliśmy do pokoju Lou próbował porozmawiać :-)
- O kochanie, teraz zauważyłem że Ty jeszcze w piżamie.
- Oj tak. Wstałam dopiero jak Ty zadzwoniłeś do drzwi. 
- Tak myślałem. Oj kochanie. Spałaś w ogóle ?
- Nie . Nie mogłam zasnąć. Ale nie wiem czemu.
- Heh. U nas też nikt nie spał. Nawet chłopacy. Nie tylko ja i Zayn.
- To czym wy się tak przejmowaliście ?
-Misiu jak to czym ? Musieliśmy posprzątać. Żebyście się nie przestraszyły.
- Oj to tyle tego sprzątania  ? U nas przecież też nie jest aż tak czysto.
- Ale wy to wy. Dobra dawaj będziemy musieli Cię porządnie spakować. 
- Oj dobra dobra. Tylko nie krzycz. :-)
Znalazłam walizki i powoli zaczęliśmy wszystkie moje rzeczy wkładać do tych walizek. Było tego trochę. Lou się śmiał że będzie musiał specjalnie na moje ciuchy dorobić dodatkową szafę. Ja myślę że to wcale nie będzie konieczne. Kiedy tak kontynuowaliśmy pakowanie do pokoju wszedł Zayn.
- Sylvia a wiesz może co zrobicie z domem ?
- Zayn szczerze jeszcze o tym nie myślałam. Ale pewnie go będziemy wynajmować.
- A nie lepiej wam to sprzedać ? Przecież trochę kasy dostaniecie ?
- Ale wiesz Zayn, ciężko mi się z tym domem rozstać. Tu dorastałam.
- A to przepraszam . Nie wiedziałem. Jakby co to my już jesteśmy gotowi.
- Nie ma sprawy. My też zaraz kończymy. Już tylko jeszcze kosmetyki.
Jednak się zmyliłam. Nie żadne kosmetyki. Podczas mojej konwersacji z Zaynem Lou spakował wszystkie moje kosmetyki. Po woli zaczęliśmy znosić walizki i torby na dół. Wtedy dopiero zauważyłam ile tego było. Ale trudno. ;-) W ogóle się nie przejmowałam tym że się przeprowadzam. Jednak kiedy siedziałam już w samochodzie dopiero do mnie dotarło że opuszczam swój dom. Było mi bardzo smutno. Nie mogłam tego pojąć że dorosłam i muszę się wyprowadzić. Lou i Zayn próbowali mnie pocieszyć jednak ja w pewnym momencie zaczęłam tak ryczeć jak małe dziecko w sklepie z zabawkami. Monica nie wiedziała co robić. Wzięła wyszła z auta podeszła do mnie i mocno mnie przytuliła. Wtedy chłopacy zauważyli że to pomaga w jakimś stopniu i powiedzieli że będziemy tu przyjeżdżać aby na przykład odpocząć. Albo coś w tym stylu. Wtedy trochę mi ulżyło. Jednak to nadal nie było to . Każdy zajął miejsca w aucie i Lou powoli ruszył spod domu. ; ( Myślałam że nie wytrzymam. Jednak próbowałam być twarda. Kiedy wyjechaliśmy z uliczki wiedziałam ze ta podróż będzie bardzo długa..

niedziela, 3 czerwca 2012

                                      ROZDZIAŁ IX 


Było naprawdę super. Merchewa bardzo pięknie to wszystko zaplanował. Czułam się jak w niebie. 
- Sylwia, przez tydzień nie będziemy się widzieć. Lecimy do Australii na koncert. Ale od razu jak wrócę to się spotkamy.
- Lou, chcesz mnie tu zostawić samą na tydzień ? Wiesz jak będę tęsknić. Umrę bez Ciebie. 
- Oj, słodka jesteś. Nie będziesz sama. Masz przecież dziewczyny, będą tu z Tobą. Nic się nie zmieni. Zawsze możesz do mnie pisać. Ja Ci odpiszę. Nawet jak będę miał próbę.
- No a jak sobie kogoś tam znajdziesz? I mnie zostawisz ? 
- Skarbie Ciebie nigdy. A bym zapomniał.
- O czym ?
- Sylvio, czy chciałabyś zostać moją dziewczyną ? 
- Lou, tu mnie zaskoczyłeś. Po prostu nie wiem co powiedzieć. Kurcze.
W tamtej chwili czułam motylki w brzuchu. Piękne uczucie. Miałam mętlik w głowie. Nie wiedziałam co odpowiedzieć. To był trudny wybór. Jednak wiedziałam dobrze co odpowiem.
- LOUIS ! Kochanie no jasne, że TAK ! Ale mnie zaskoczyłeś. 
Niestety zaczął padać deszcz. Musieliśmy już wracać. Będę za nim tęsknić. Gdy siedzieliśmy w aucie było bardzo cicho. Każdy nic nie mówił. Kiedy ruszyliśmy zaczęła się rozmowa:
- Podobała Ci się niespodzianka ?
- Bardzo. Pewnie dużo czasu na to poświęciłeś.? 
- Nie prawda. To tylko moment. Dajesz kasę i wszystko robią inni. 
- Bardzo mi się podobało. Ja bym lepiej tego nie wymyśliła. Mi by to zajęło całe życie.
Widziałam uśmiech który pojawił się na twarzy mojego chłopaka. Widziałam, że on wszystko tu miał wcześniej zaplanowane. Kochałam Lou i to bardzo. Nie chciałam aby on wyjeżdżał. Przecież ja umrę z tęsknoty. Czemu akurat teraz! 
- Sylvia martwisz się czymś ? 
- Nie, nie martwię. Tylko będę tęsknić za Tobą. Nie wytrzymam.
- Oj skarbie. Nie martw się. Będziemy codziennie rozmawiać. Przetrwać to.
- Ale to nie to samo co osobiście. 
- Umrę. A do kogo będę się przytulać ? 
- Do komputera. Nie żartuje. Hm...
- Lou nie żartuj sobie.
- O właśnie nie wiem czy Ci to powiedziałem ale ja i reszta chłopaków, chcielibyśmy abyś się do nas wprowadziła. Będziesz miała ze mną pokój.
- OMG ! Lou chcesz abym padła na zawał . Nie za dużo niespodzianek jak na jeden dzień ? 
- Nie skarbie. Chcę abyś była od początku ze mną. Ale to wtedy muszę powiadomić Monicę. Bo ona się do mnie wprowadziła. I muszę jej powiedzieć, że się przeprowadzam. Ciekawe jak zareaguje.
- Monica ? Ta od Zayn'a ? 
- Tak, o tą mi chodzi.  Ale ona o ile mi się wydaje to ona też się wprowadza.
- Monica też ? Przecież ona nie jest jeszcze z Zayn'em ? Czy czegoś jeszcze nie wiem ? 
- Tu będziesz na mnie trochę wściekła. Gdyż ja, Niall i Zayn zabieramy was ze sobą  w trasę . :)
- COOOO ? ? ? Lou nie za dużo tego wszystkiego ? 
- Ale ja Cię kocham. Musiałem Ci to powiedzieć teraz. Ale ani słowa dziewczynom. 
- No ok Lou. Ale mnie zaskoczyłeś. Za dużo niespodzianek jak dla mnie. A kiedy lecimy ?
- Jutro się do nas wprowadzacie a za 3 dni lecimy prywatnym samolotem. Oby nie było tak jak we Francji. To jutro podjadę do Ciebie rano i pomogę Ci się spakować. I wtedy pojedziemy do nas. :)
Czułam się pięknie. Tyle niespodzianek jak na jeden dzień. Wiedziałam, że nie zasnę. Lou był taki kochany.To wszystko było super. Ale mnie czeka długa noc. HAHAHA . Gdy podjechaliśmy pod mój dom, odprowadził mnie pod same drzwi. Pożegnaliśmy się i weszłam do środka. Pierwsze co zrobiłam to poszłam się wykąpać. Cały dzień zleciał bardzo szybko . Gdy kładłam się "spać" była już 5.10. A o 7 miał przyjechać oczywiście Lou. Tak jak się umawialiśmy. Wiedziałam że nie będę mogła zasnąć. Kiedy chciałam spróbować spać dostałam sms'a. Który miał treść :
-" Kochanie moje będę po Ciebie o 7 tak jak zawsze. Jesteś moim oczkiem w głowie. Kocham Cię bardzo mocno. Nie chcę Cię nigdy stracić. Jak będzie to konieczne to będę o Ciebie walczył."
Ucieszyłam się bardzo z tej wiadomości. Jednak nie miałam siły mu odpisać. Wiedziałam że niedługo przyjedzie. :)