ROZDZIAŁ X
Kiedy wstałam nie miałam dobrego humoru. To może przez to że w ogóle nie spałam. Ale nie wnikałam w to. Z łóżka wyszłam dopiero wtedy jak zadzwonił dzwonek w drzwiach. Wiedziałam że to Lou. : ) Bardzo się ucieszyłam kiedy go zobaczyłam. Jednak nie był sam. Za Marchewą stał Zayn we własnej osobie. Nie wiedziałam co on tu robi ale stwierdziłam że przyjechał do Monici. I miałam racje. Kiedy chłopacy weszli do środka Zayn bez zastanowienia pobiegł do pokoju Monici. Ja wzięłam Lou za rękę i poszliśmy do pokoju, było po nim widać że też się nie wyspał. Kiedy weszliśmy do pokoju Lou próbował porozmawiać :-)
- O kochanie, teraz zauważyłem że Ty jeszcze w piżamie.
- Oj tak. Wstałam dopiero jak Ty zadzwoniłeś do drzwi.
- O kochanie, teraz zauważyłem że Ty jeszcze w piżamie.
- Oj tak. Wstałam dopiero jak Ty zadzwoniłeś do drzwi.
- Tak myślałem. Oj kochanie. Spałaś w ogóle ?
- Nie . Nie mogłam zasnąć. Ale nie wiem czemu.
- Heh. U nas też nikt nie spał. Nawet chłopacy. Nie tylko ja i Zayn.
- To czym wy się tak przejmowaliście ?
- Nie . Nie mogłam zasnąć. Ale nie wiem czemu.
- Heh. U nas też nikt nie spał. Nawet chłopacy. Nie tylko ja i Zayn.
- To czym wy się tak przejmowaliście ?
-Misiu jak to czym ? Musieliśmy posprzątać. Żebyście się nie przestraszyły.
- Oj to tyle tego sprzątania ? U nas przecież też nie jest aż tak czysto.
- Ale wy to wy. Dobra dawaj będziemy musieli Cię porządnie spakować.
- Ale wy to wy. Dobra dawaj będziemy musieli Cię porządnie spakować.
- Oj dobra dobra. Tylko nie krzycz. :-)
Znalazłam walizki i powoli zaczęliśmy wszystkie moje rzeczy wkładać do tych walizek. Było tego trochę. Lou się śmiał że będzie musiał specjalnie na moje ciuchy dorobić dodatkową szafę. Ja myślę że to wcale nie będzie konieczne. Kiedy tak kontynuowaliśmy pakowanie do pokoju wszedł Zayn.
- Sylvia a wiesz może co zrobicie z domem ?
- Sylvia a wiesz może co zrobicie z domem ?
- Zayn szczerze jeszcze o tym nie myślałam. Ale pewnie go będziemy wynajmować.
- A nie lepiej wam to sprzedać ? Przecież trochę kasy dostaniecie ?
- Ale wiesz Zayn, ciężko mi się z tym domem rozstać. Tu dorastałam.
- A to przepraszam . Nie wiedziałem. Jakby co to my już jesteśmy gotowi.
- Nie ma sprawy. My też zaraz kończymy. Już tylko jeszcze kosmetyki.
- A nie lepiej wam to sprzedać ? Przecież trochę kasy dostaniecie ?
- Ale wiesz Zayn, ciężko mi się z tym domem rozstać. Tu dorastałam.
- A to przepraszam . Nie wiedziałem. Jakby co to my już jesteśmy gotowi.
- Nie ma sprawy. My też zaraz kończymy. Już tylko jeszcze kosmetyki.
Jednak się zmyliłam. Nie żadne kosmetyki. Podczas mojej konwersacji z Zaynem Lou spakował wszystkie moje kosmetyki. Po woli zaczęliśmy znosić walizki i torby na dół. Wtedy dopiero zauważyłam ile tego było. Ale trudno. ;-) W ogóle się nie przejmowałam tym że się przeprowadzam. Jednak kiedy siedziałam już w samochodzie dopiero do mnie dotarło że opuszczam swój dom. Było mi bardzo smutno. Nie mogłam tego pojąć że dorosłam i muszę się wyprowadzić. Lou i Zayn próbowali mnie pocieszyć jednak ja w pewnym momencie zaczęłam tak ryczeć jak małe dziecko w sklepie z zabawkami. Monica nie wiedziała co robić. Wzięła wyszła z auta podeszła do mnie i mocno mnie przytuliła. Wtedy chłopacy zauważyli że to pomaga w jakimś stopniu i powiedzieli że będziemy tu przyjeżdżać aby na przykład odpocząć. Albo coś w tym stylu. Wtedy trochę mi ulżyło. Jednak to nadal nie było to . Każdy zajął miejsca w aucie i Lou powoli ruszył spod domu. ; ( Myślałam że nie wytrzymam. Jednak próbowałam być twarda. Kiedy wyjechaliśmy z uliczki wiedziałam ze ta podróż będzie bardzo długa..